Podsumowanie 1. Internationaler Blindenfußball-Cup

Gelsenkirchen to robotnicze miasto położone w Niemczech Zachodnich, w kraju związkowym Nadrenia Północna—Westfalia, w rejencji Munster, w Zagłębiu Rury. Liczące około 250 tys. mieszkańców miasto jest siedzibą klubu Schalke 04 będącego dla lokalnej społeczności osią, wokół której kręci się życie kulturalno-rozrywkowe.

W dniach 23-24.04.2016 zorganizowany został pierwszy w historii Gelsenkirchen Międzynarodowy Puchar w Blind Futbolu, którego organizatorem był wspomniany już klub Schalke 04.

W turnieju udział wzięło sześć klubów reprezentujących cztery kraje, które drogą losowania podzielone zostały na dwie grupy:

Grupa A

1. ONCE Alicante (Hiszpania)
2. Tyniecka NWP Kraków (Polska)
3. SF Blau-Gelb Blista Marburg (Niemcy)

Grupa B

1. Schalke 04 (Niemcy)
2. Cadiz FC (Hiszpania)
3. BSC Praga (Czechy)

Losowanie okazało się niezbyt łaskawe dla naszej młodej drużyny, której grupowymi rywalami okazali się mistrzowie Hiszpanii oraz Niemiec. Ci drudzy wzmocnieni zostali dodatkowo kilkoma graczami zespołu wicemistrza Blindenfussball Bundesligi, co w efekcie dało mieszankę w postaci pierwszego składu reprezentacji narodowej naszych zachodnich sąsiadów.

Meczem otwarcia, który odbył się w sobotę 23.04 o godz. 09:00 był pojedynek naszej drużyny z klubem ONCE Alicante. Znani z ofensywnej gry Hiszpanie byli zdecydowanym faworytem starcia otwierającego turniej. Nasz zespół wybiegł na murawę w ultra defensywnym ustawieniu, którego głównym celem było rozbijanie ataków rywala i szukanie swego szczęścia w kontrach.

vlcsnap-2016-04-29-12h44m03s727

Nerwowe pierwsze minuty spotkania oraz defensywne ustawienie oparte na agresywnym kryciu sprawiły, że nasza drużyna w krótkim czasie dopuściła się trzech drużynowych fauli i rozpoczęła balans na krawędzi rzutu karnego z ósmego metra. Kiedy zdawało się, że gracze T6NWP przetrwają nawałnicę ze strony Alicante i zaczynają uspakajać swoją grę, stała się rzecz najgorsza z możliwych. Uderzona przez hiszpańskiego napastnika piłka zrykoszetowała od jednego z naszych obrońców i zmieniając tor lotu zaskoczyła bezradnego bramkarza, którym na czas turnieju w Gelsenkirchen był występujący gościnnie Paweł Stadnik.

Stracona bramka nie załamała jednak naszego zespołu, który z minuty na minutę zaczynał coraz pewniej czuć się w grze przeciwko utytułowanym rywalom. Sitek, Ryszka i Niesyczyński rozbijali kolejne ataki przeciwników, którzy mieli spore problemy z przedzieraniem się pod pole karne Krakowian. W końcówce pierwszej połowy trener Stawarz wprowadził na boisko Junga, który robił różnicę na tle zmęczonych rywali, jednak nie zdołał on doprowadzić do wyrównania przed gwizdkiem na przerwę..

Druga odsłona spotkania przebiegła podobnie do pierwszej. Nastawieni na kontry i grający defensywnie podopieczni trenera Stawarza rozbijali kolejne ataki rywali, którzy nie byli w stanie oddać groźnego strzału. Szans do podwyższenia wyniku dla Alicante nie brakowało. Agresywna obrona ponownie dopuściła się kilku przewinień, co w przekroju drugiej połowy przyniosło niepożądany efekt w postaci aż trzech rzutów karnych dla mistrza Hiszpanii. Ci jednak nie byli w stanie pokonać Stadnika, który swój bramkarski debiut w barwach T6NWP mógł zaliczyć do bardzo udanych.

vlcsnap-2016-04-29-12h41m55s819

Hiszpanie nie zdołali już więcej trafić, a ostatnie minuty spotkania spędzili w obrębie własnego pola karnego. Podobnie jak w pierwszej połowie, na końcowe minuty starcia wprowadzony został Jung, którego w ofensywie wsparł przesunięty z linii obrony Ryszka. Niestety, mimo kilku prób i wyraźnych problemów graczy z Alicante, T6NWP nie zdołała wyrównać i spotkanie zakończyło się jednobramkowym zwycięstwem mistrza Hiszpanii.

O 10:30 rozegrany został drugi pojedynek. Tym razem grupy B, w których gospodarze podejmowali kolejną ekipę z Hiszpanii –  Cadiz FC. To starcie zakończyło się wynikiem 4:0 dla gości z Półwyspu Iberyjskiego.

O 12:00 nasz klub rozegrał drugi pojedynek fazy grupowej, który miał zadecydować, czy T6NWP powalczy o trzecie, czy o piąte miejsce w turniejowej tabeli.

Podobnie jak w poprzednim pojedynku to nasi rywale byli faworytem spotkania. Gracze z Marburga od początku przystąpili do ofensywy zakładając naszej drużynie hokejowy zamek. Ich gra opierała się w głównej mierze na podaniach, którymi Niemcy usiłowali rozciągnąć naszą obronę. Konsekwentna gra Blisty dała efekt w postacie bramki, a na skutek czterech fauli drużynowych, kilka minut później Niemcy podwyższyli z rzutu karnego.

Po przerwie Niemcy nie zwalniali tempa. Nasza obrona była jednak skuteczna i udawało jej się bronić dostępu do własnej bramki. Niestety mimo kilku prób nasz napastnik nie zdołał zdobyć kontaktowego trafienia, które mogło by zmienić obraz gry. Zamiast tego Niemcy po indywidualnej akcji podwyższyli na 3:0. Napastnik Marburga otrzymał podanie przed polem karnym, przyjął piłkę i mijając dwóch obrońców posłał piłkę do siatki. Wynik do końca nie uległ zmianie, jednak to nie on był największym zmartwieniem trenera Stawarza. Pod koniec spotkania urazów nabawił się kapitan Marcin Ryszka oraz bramkarz Paweł Stadnik, których występy w niedzielnym pojedynku o piąte miejsce stały pod znakiem zapytania.

Dla naszego zespołu starcie z mistrzem Niemiec było drugim, a zarazem ostatnim pojedynkiem tego dnia, jednak turniejowy rozkład jazdy przewidywał jeszcze 3 spotkania, w których nie brakowało goli. O 13:30 BSC Praga zaskoczyła wszystkich pokonując pogromców gospodarza –  Cadiz FC aż 3:0. O 15:00 doszło do starcia o pierwsze miejsce w naszej grupie miedzy Marburgiem a Alicante, w którym mistrz Hiszpanii rozbił Blistę 4:1. Ostatnim sobotnim starciem był pojedynek Schalke 04 z gośćmi z Pragi. Gospodarze, po sromotnej porażce z Hiszpanami musieli wygrać co najmniej pięcioma golami, aby marzyć o grze w finale – to też uczynili pokonując Czechów 5:0.

Niedzielny poranek rozpoczął się od słodko-gorzkich informacji o stanie zdrowia naszych graczy. Groźnie wyglądający uraz kostki naszego kapitana, mimo iż utrudniał grę, nie przeszkodził mu w wybiegnięciu na boisko i rozegraniu pełnych pięćdziesięciu minut. Gorzej rzecz się miała z naszym bramkarzem, którego uraz palców nie pozwolił na wzięcie udziału w ostatnim turniejowym spotkaniu, w którym naszym rywalem była BSC Praga. Brak rezerwowego bramkarza sprawił, ze między słupkami naszej bramki stanął trener Mateusz Stawarz, który także zaliczył niespodziewany debiut w barwach T6NWP.

Spotkanie z Pragą rozegrane zostało o godz. 9:00, a jego stawką było piąte miejsce w turniejowej tabeli. T6NWP wyszła w delikatnie zmodyfikowanym ustawieniu, w którym w przeciwieństwie do sobotnich starć od pierwszej minuty na boisku zameldował się Martin Jung. Zmiana ta sugerowała, iż gra T6NWP będzie bardziej zrównoważona w przeciwieństwie do defensywnego nastawienia w starciach z Hiszpanami i Niemcami.

vlcsnap-2016-04-29-12h50m56s769

Dobrze ustawiająca się linia obrony rozbijała indywidualne ataki Lukáša Valera, na którym oparta była ofensywna gra Czechów. Jego próby kończyły się przejęciami, których konsekwencją były liczne próby Junga. Doskonała gra obronna i bardzo dobry występ naszego napastnika sprawiły, że to T6NWP dyktowała warunki gry. Niestety przewaga w ataku niezostała udokumentowana trafieniem. W obu połowach spotkania Jung dochodził do fantastycznych sytuacji, po których od utraty gola Czechów ratował mający doskonały dzień bramkarz. Po jednym z ofensywnych wejść od utraty gola Pragę uratował słupek.

Oba zespoły nie przebierały w środkach i w obu połowach grały na granicy czwartego faulu i rzutu karnego. Koniec końców sędzia nie został zmuszony do odgwizdania takowego dla którejś ze stron. Samych karnych jednak nie brakowało. Wszystko to za sprawą bezbramkowego remisu, po którym o ostatecznym triumfie jednej z ekip zadecydować miały właśnie rzuty karne.

Mimo wyraźnej przewagi naszego zespołu nie zdołaliśmy przypieczętować jej trafieniem w regulaminowy czasie gry.  O tym, kto zajmie piąte miejsce zadecydować miała wojna nerwów.

vlcsnap-2016-04-29-12h48m15s800

Do uderzania rzutów karnych trener wyznaczył Ryszkę, Junga i Krzyszkowskiego. Jako pierwszy uderzał nasz kapitan, który przeniósł piłkę nad bramką. Strzał Czeskiego gracza fantastycznie wybronił stojący na bramce trener i po pierwszej serii było bez goli. Jako drugi uderzał Jung. Fantastyczne uderzenie w okno zostało jednak wybronione przez bramkarza rywali, który tego dnia bez wątpienia miał dzień konia. Co nie udało się w meczu, udało się w serii rzutów karnych. Do piłki podszedł Lukáš Valer i zdobył gola, choć nasz bramkarz był bliski wybicia piłki. Jako ostatni uderzał Krzyszkowski. Niestety na drodze piłki ponownie stanął czaski bramkarz i to gracze z Pragi mogli cieszyć się z piątego miejsca w turnieju.

O godz. 10:30 rozegrano mecz o najniższy stopień podium miedzy Cadiz FC a SF Blau-Gelb Blista Marburg. Mimo udanego początku turnieju, jakim bez wątpienia był pogrom nad gospodarzem z Gelsenkirchen, Hiszpanie nie zdołali odnieść kolejnego zwycięstwa i ulegli naszym grupowym rywalom 2:0.

O godz. 12:00 rozpoczął się pojedynek między mistrzem Hiszpanii a gospodarzami turnieju. W finałach nie ma faworytów i nie inaczej było tym razem. Regulaminowy czas gry zakończył się bezbramkowym remisem, mimo że Alicante miało rzut karny, którego nie zdołało wykorzystać. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze i to Hiszpanie mogli podnieść ręce w geście triumfu po konkursie rzutów karnych, w których wygrali z Schalke04 1:0.

Tabela końcowa 1. International Blind Football Cup

PozycjaDrużyna
1
2
3
4
5
6

Turniej w Gelsenkirchen był pierwszym w historii tego miasta wydarzeniem sportowym, podczas którego rozegrany został Puchar Blind Futbolu. Dla naszej ekipy był to drugi w historii turniej, który mimo zajęcia ostatniego miejsca, możemy zaliczyć do udanych. Nasza drużyna, w składzie której znalazło się kilku niedoświadczonych graczy, pokazała hart ducha i waleczność, której nie brakowało w żadnej sekundzie naszej gry. Jesteśmy młodą drużyną, dla której turnieje jak ten w Gelsenkirchen są nieocenionym źródłem, z którego czerpiemy niezbędne doświadczenie.

Miniony turniej był dla naszego zespołu doskonałą zabawą i okazją do poznania nowych ludzi, którzy tak jak my kochają blind futbol i pragną, by ta dyscyplina rosła w siłę. Jesteśmy pewni, że starcia z doświadczonymi rywalami zaowocują przyszłymi sukcesami.

Pragniemy podziękować organizatorom, dzięki którym mieliśmy szansę wziąć udział w fantastycznym turnieju, podczas którego, prócz piłkarskich emocji, nie brakowałoł też czasu na pozaboiskowe spotkania i wymianę blindfutbolowych doświadczeń.

Danke Schalke 04!