Podsumowanie Pucharu Miast Centralnej Europy 2017

Za nami piąta edycja Pucharu Miast Centralnej Europy 2017, który na stałe wpisał się w kalendarz blind footballowych rozgrywek w Europie. Turniej w Pradze z roku na rok przyciąga coraz silniejsze ekipy podnoszące prestiż pucharu – tym bardziej cieszy nas nasza obecność oraz gra, którą bezwątpienia zapamiętają nasi rywale.

ZESPOŁY

Osiem ekip z siedmiu krajów walczyło ze sobą o tytuł mistrzowski. Wszystkie uczestniczące w rozgrywkach ekipy były doświadczonymi zespołami posiadającymi w swych szeregach reprezentantów kraju. Nam przyszło mierzyć się w grupie B, którą bez przesady można było nazwać grupą śmierci -Zvezda Moskwa, której skład tworzyli złoci medaliści ME IBSA 2017 w Berlinie, Borussia Dortmund wspierana przez graczy kilku innych klubów Bundesligi oraz Sporting Charleroi – zespół posiadający w swym składzie reprezentantów Belgii oraz Francji.

Grupa A

  • BSC Praga
  • Liguria Calcio
  • LASS Budapest
  • Schalke 04

Grupa B

  • Borussia Dortmund
  • Zvezda Moskva
  • Tyniecka NWP Kraków
  • Sporting Charleroi

NASZE MECZE

Turniej rozpoczęliśmy z wysokiego C, bowiem od spotkania z ekipą z Rosji. Od początku skupiliśmy się na bardzo uważnej grze w obronie. Dzięki zespołowej grze i bardzo dobrej postawie Bednarkiewicza remisowaliśmy do przerwy 0:0. Po zmianie stron Zvezda z wielkim animuszem przystąpiła do ciągłych ataków. W końcu dopięła swego i po rzucie rożnym uderzona przez zawodnika z Moskwy futbolówka wpadła do siatki przy lewym słupku odbijając się pechowo od jednego z obrońców. Piłkarze z Moskwy złapali wiatr w żagle. W przeciągu 10 min znaleźli jeszcze dwa razy drogę do naszej. Gdy wydawało się, że wynik jest już ustalony honorowe trafienie dla naszej ekipy zdobył Martin Jung,

W drugim pojedynku zmierzyliśmy się z belgijską ekipą Sporting Charleroi. Był to mecz, w którym kluczową rolę odegrała fizyczność. O tym, że czekało nas rudne wyzwanie stanowił wspomniany wcześniej  fakt, że w składzie Sportingu znajdowało się dwóch reprezentantów Belgi oraz jeden reprezentant Francji. Gra głównie toczyła się w środkowej części boiska. Zawodnicy z jednej i drugiej drużyny nie odstawiali nogi. Po wyrównanym spotkaniu obie ekipy nie zdołały zdobyć bramki i nasz zespół mógł cieszyć się ze zdobytego oczka.

Ostatni mecz grupowy rozegraliśmy z Borussią Dortmund. Gra toczyła się cios za cios. Nie brakowało dobrych okazji z obu stron. Po jednej z naszych kontr zdobyliśmy bramkę na 1-0. Za wszelką cenę chcięliśmy dowieź ten wynik do końca. Niestety, po bardzo kontrowersyjnej decyzji sędziego pod koniec spotkania do remisu doprowadził zawodnik Borussi wykorzystując rzut karny. Po kilku sekundach punkt uratował Bednarkiewicz, który tym razem popisał się z dobrej strony broni kolejny podyktowany przeciwko nam rzut karny.

Po meczach grupowych doszło do niecodziennej sytuacji. Z powodu identycznej liczbt punktów oraz takiemu samemu stosunkowi bramek musieliśmy powalczyć o półfinał z ekipą z Dortmundu w konkursie rzutów karnych. Więcej szczęścia dopisało Niemcom i to oni awansowali do kolejnej rundy wygrywając 2:1.

Zajmując 3. miejsce w grupie B przystąpiliśmy do meczu o 5. lokatę, a tam czekała już na nas ekipa Schalke Gelsenkirchen –  brązowych medalistów minionych rozgrywek Blindenfussball Bundesligi.. Mecz od samego początku przebiegał pod kontrolą naszego zespołu. Szybkie ataki Schalke były przerywane daleko od bramki, a te zmieniały się w groźne kontry. Po jednej z nich piłkę do bramki wpakował Jung. W drugiej połowie staraliśmy się utrzymywać piłkę jak najdalej od własnej bramki. Mimo nerwowych sytuacji pod koniec meczu wynik się nie zmienił i to my uplasowaliśmy się na piątej pozycji.

TURNIEJ

Wymagający turniej, w którym nie brakowało konkursu rzutów karnych wygrali Włosi z Liguria Calcio, którzy pokonali naszych grupowych rywali z Dortmundu właśnie w rzutach karnych. W ten sam sposób brąz wywalczyli Rosjanie triumfujący nad Budapesztem – w tym miejscu zaznaczyć trzeba, iż miejsca obu ekip w tym meczu były zaskoczeniem, ekipa z Moskwy szykowana była do mistrzostwa, natomiast gracze LASS skazywani byli na pożarcie. 7. lokata padła łupem graczy z Belgii, a ostatnie miejsce zajęła zaskakująca słabą formą drużyna gospodarzy.

NASZA GRA

Choć mamy prawo czuć niedosyt, to jesteśmy bardzo zadowoleni z naszej gry. Czujemy, ze nasza dyspozycja pozwoliłaby nam na awans do półfinału, a może i finału, zabrakło jednak pierwiastka szczęścia, który jest wstanie zadecydować o wszystkim. Widzimy jednak spory progres w naszej grze i komunikacji. Cieszymy się, że na tle takich rywali, z którymi mieliśmy przyjemność rywalizować pierwszy raz prezentujemy się bardzo dobrze. 1:3 ze złotymi medalistami z Berlina to nie porażka, przegrana walka o półfinał w karnych to nie wstyd, a triumf nad trzecią drużyną ligi niemieckiej to siła.